Gdzie te ryby ???

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Nie da się nie zauważyć, że na wodach PZW z rybami jest coraz gorzej. Pamiętam czasy, jeszcze tak do 2000 roku, rzadko wracałem o kiju. Każda wyprawa ...no prawie każda, przynosiła efekty w postaci dorodnych płoci, leszczy, kleni, szczupaków czy pstrągów. 

To stwierdzenie nie jest  fikcją, wędkuję 34 lata i widzę jak z roku na rok zmniejsza się populacja niektórych, a właściwie większości gatunków ryb. Wiem z jaką łatwością można było złowić okonia, brały nawet na pusty złocisty haczyk czy kawałek czerwonego wentyla rowerowego. To była pierwsza ryba każdego początkującego wędkarza. Okoń nie miał wówczas wymiaru ochronnego, a dzisiaj ...nie lada sztuką jest złowić wymiar. 

Trudno tu jednoznacznie kogoś obwiniać. PZW corocznie zarybia - O.K. Wędkarze - gros osób zabiera tylko parę rybek albo wcale - O.K. Kłusole to znikomy procent w porównaniu z ilością wędkarzy zrzeszonych w strukturach PZW. Tylko gdzie te ryby. Moim zdaniem wszyscy jesteśmy winni. I PZW i wędkarze i kłusole. Nie chodzi mi tylko o ilość sprawionych ryb, ale o to, że ryby po prostu kiedyś były. Nie jestem mięsiarzem jak to niektórzy określają, wędkarstwo traktuję jako hobby i już same przygotowania czy samo przebywanie nad wodą sprawia mi przyjemność.

PZW - zła, niewłaściwa, wręcz grabieżca gospodarka minionej epoki. Efekty widać nad wodą. Nigdy nie wierzyłem w papierkowe zarybianie. Nigdy nie popierałem odłowów sieciowych. Bo skoro kasa z naszych składek idzie na zarybianie to dlaczego ktoś zabiera (odławia) moje, nasze ryby. Nie mam nic przeciw odłowom selektywnym o ile na danym akwenie to jest uzasadnione. Moim zdaniem odłowy rybackie nie powinny mieć miejsca na wodach udostępnionych dla wędkarzy. Jeśli gościu (czyt. rybak) chce uprawiać rybactwo, niech wykopie "dołek", zarybi, nakarmi i odławia do woli czy to siecią czy nawet agregatem, jego wola. Tak jest w innych cywilizowanych krajach. Sądziłem, że zmiany w PZW to takie światełko w tunelu, niestety okazało się, że to reflektory nadjeżdżającego pociągu. A może jest inaczej, lepiej i gospodarka wędkarska jest bardziej racjonalna ??? Teoretycznie podobno tak a w praktyce ........

Wędkarze - jak już wspomniałem dużo o ile nie większość (z relacji wędkarzy) ryb nie zabiera. Powiem krótko, są tu trzy prawdy: zwykła prawda, święta prawda i gó..no prawda. Chyba się narażę wędkarzom, ale wybieram tą trzecią. Spotykam wielu wędkarzy, ale moralność (ta wędkarska) niektórych jest bliska "nadiru". Nie dotyczy to wszystkich, a kto się obraził, z góry przepraszam. Jeśli sami nie zadbamy, pomyślimy o racjonalnym zabieraniu ryb, to ani PZW ani nikt inny tego nie zmieni. Nie patrzmy na kogoś, zacznijmy od siebie. Jest nas ponad 600 tys. zrzeszonych. Pamiętajmy też, że ryby jak każda żywa istota potrzebuje czasu aby dorosnąć, więc nie spodziewajmy się, że dzisiejszy narybek jutro będzie okazem. Na to potrzeba lat. Ktoś kiedyś powiedział : "Nie będzie ryb, nie będzie nas wędkarzy". Nie dopuśćmy do tego.

Kłusownicy - to też temat rzeka i nie będę się rozpisywał, każdy wie jak prawo traktuje kłusoli. Patologia jak w każdej dziedzinie naszego życia, trudna czy wręcz niemożliwa do wytępienia. Nie przechodźmy jednak obojętnie gdy zauważymy takie działania. Nie piszę tu o jakiejś bezpośredniej  interwencji, bo któż by się narażał, wystarczy telefon na policję. Czasami może to pomóc, a my się poczujemy niejako spełnieni.

Może na zakończenie taka puenta:  "Gdyby ryby nie były ostrożne już dawno by wyginęły"           

 


Czytany 5386 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 26 październik 2014 20:13
poniedziałek, 27 październik 2014 01:22 Napisał  In Rozmaitości Tags
Zaloguj się, by skomentować