Wymarzona pogoda na pstrąga

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Jest to taki mały wywiad jakiego udzieliłem - lata temu - uczniom jednej z bydgoskich szkół. Ich zadaniem było przeprowadzenie rozmowy na temat : „W jaki sposób rodzice spędzają czas wolny”
Przystałem na tę propozycję z góry zakładając, że oczywiście będzie o wędkowaniu. Oto wybrane fragmenty tej rozmowy:

Red. A jak nasi rodzice spędzają wolny czas? Albo inaczej, co to znaczy spędzać czas normalnie? Jesteśmy przekonani, że Pan Marek z pewnością zna odpowiedź. I odpowiedziałby krótko – Żyję normalnie! Na przykład spędzam wolny czas łowiąc ryby.

M.Ch. Mimo, że wędkuję kilkanaście lat – powiedział Pan Marek dziennikarzom „Expressu Bydgoskiego” – przygodę z pstrągami rozpocząłem w minionym sezonie. Nie będąc skromnym mogę wspomnieć, że poza  tym  moim „rekordowym”, w obecnym sezonie złowiłem jeszcze na Brdzie w Bydgoszczy i w Borach Tucholskich kilka ładnych pstrągów powyżej kilograma.

Red. A ponieważ pan Marek jest tatą Szymona, ucznia naszej szkoły, sami widzicie, że nie ma lepszej okazji, by wywiad umieścić w naszej gazecie. Ułożyliśmy dla p. Marka pytania, a co nam odpowiedział – przeczytajcie sami.

Red. Od ilu lat pan łowi ryby ?

 M.Ch. Od dawna! Pewnego dnia wybrałem się z kolegami na wycieczkę. Zabraliśmy ze sobą oczywiście wędki. A było to 22 lata temu (w 1980r - przypis autora)  i … tak pozostało do dziś.

Red. Dlaczego właśnie wybrał Pan wędkarstwo?

 M.Ch. To trudne pytanie. Myślę, że każdy powinien mieć jakąś pasję, zainteresowanie. Bez tego po prostu nie da się żyć. W moim przypadku padło na wędkarstwo. Zresztą ... człowiek od zawsze miał w sobie instynkt  łowczego. I właśnie to coś ciągnie mnie, nas wędkarzy, nad wodę.

 Red. W jakich miejscach najchętniej Pan łowi ryby?

 M.Ch. Jeśli chodzi o łowiska, to ostatnie lata poświęcam naszej Brdzie. Nie omijam też mniejszych rzek czy rzeczek, takich jak np. Wda, Kamionka, Szumiąca, Mątawa, Prusina czy Ryszka.

Red. Kilka słów o Pana sprzęcie wędkarskim

 M.Ch.W dzisiejszych czasach, kiedy każdy dzień przynosi jakieś nowości w wielu dziedzinach życia, m.in. w wędkarstwie, trudno powiedzieć o tym w paru słowach. Jest to temat rzeka. Powiem  tylko, że obecnie używam sprzętu firmy „Kormoran” i  „Baltzer”. Przynęty to cała gama woblerów, błystek , przynęt gumowych – twistery i rippery.

 Red. W jakim konkursie został Pan zwycięzcą roku w kategorii „Ryby Drapieżnej”?

 M.Ch. Konkurs ten organizuje corocznie  „Express Bydgoski”. Jak już powiedzieliście udało mi się zająć I miejsce. Ponadto mój pstrąg został zgłoszony do jednego z czasopism wędkarskich, czekam na wynik.

 Red. Czy pamięta Pan walkę, jaką stoczył, by wyciągnąć z wody tego niespełna trzykilogramowego pstrąga, który przyniósł Panu tytuł mistrza?

 M.Ch. Tak. Oczywiście, że pamiętam! Tej przygody nigdy nie zapomnę. W tym dniu było pochmurno, dżdżysto i ponuro, a więc … wymarzona pogoda na pstrąga! Zarzuciłem ripper (to taka gumowa rybka uzbrojona w haczyk) i pozwoliłem mu spłynąć z prądem rzeki. Chwilę później poczułem „uderzenie”. Sądziłem, że zaczepiłem o jakiś konar czy zatopione drzewo. Tymczasem wędką zaczęło szarpać, a jej czubek wygiął się w pałąk. Wtedy wiedziałem, że mam do czynienia z godnym przeciwnikiem. W takich chwilach należy zachować zimną krew, nie dać ponieść się emocjom. Mnie to się udało. Jeszcze kilka zrywów zszokowanej ryby, kilka wspaniałych salt nad wodą i po ok. 10 minutach emocji okazały „kropek” wylądował na brzegu. 

 Red. Czy wędkowanie jest sposobem na spędzenie wolnego czasu?

M.Ch. Jak najbardziej! Wędkowanie to - chociaż chwilowe – oderwanie się od rzeczywistości, od problemów dnia codziennego. Poza tym, to przede wszystkim obcowanie z  przyrodą …

Red. Czy zabiera Pan czasami syna Szymona na wyprawy wędkarskie? 

M.Ch. Tak, wraz z Szymonem wędkujemy na wielu jeziorach naszego okręgu i na Zalewie Koronowskim. W tym sezonie Szymek zostanie pełnoprawnym młodzieżowym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego.

Red. Kilka rad doświadczonego wędkarza dla … początkującego.

M.Ch. Wędkarstwo trzeba – jak każdą pasję – polubić. Można poprosić znajomego, sąsiada, aby zabrał nas na wędkowanie i spróbować samemu tego doświadczyć. Nie zrażajmy się, gdy wrócimy z wyprawy „o kiju” (bez rybek). Wędkarstwo to nie tylko kilogramy sprawionych ryb, to także zawieranie nowych znajomości, kontaktów, odkrywanie nowych malowniczych miejsc, a przede wszystkim kontakt z naturą. Aby to przeżyć, trzeba tam po prostu być. Tak więc zapraszam wszystkich nad wodę!

Red. Z pewnością  wielu chłopców skorzysta z tego zaproszenia. Bardzo dziękujemy za interesującą rozmowę i życzymy Panu oraz Szymonowi  taaakiej ryby.   

 M.Ch. Również dziękuję.

Red. Małgorzata S.

Z archiwum wygrzebał „Zdzichu”

 

             

Czytany 9389 razy Ostatnio zmieniany piątek, 20 czerwiec 2014 11:34
poniedziałek, 21 kwiecień 2014 00:30 Napisał  In Moje Wędkowanie Tags
Zaloguj się, by skomentować